Friday, May 18th

Ostatnia aktualizacja01:31:59 PM GMT

Jesteś tutaj:
Reklama
first
  
last
 
 
start
stop

Polska

Górnik i Widzew bez licencji

licencjaKomisja do spraw licencji piłkarskiej ekstraklasy odmówiła przyznania prawa występów w ekstraklasie w nadchodzącym sezonie Górnikowi Zabrze i Widzewowi Łódź. Powodem odmowy dla Górnika jest "brak rozwiązań infrastrukturalnych", czyli mówiąc wprost będący stadion w budowie i towarzyszące mu obiekty. Tego można było się spodziewać. Problemem dla zabrzan decyzja czy odwoływać się od decyzji, do czego oba kluby mają prawo, czy od razu podpisać umowę na użytkowanie innego stadionu, co z kolei jest oczywiście kosztowne w perspektywie całego sezonu. Tak, nie ryzykując odmowy zrobił Ruch Chorzów zgłaszając do gry nowy stadion w Gliwicach. Z kolei problem Widzewa wiąże się "z dużymi brakami w dokumentacji". Brzmi to niezbyt ciekawie, bo zakres przeciwskazań jest spory. Kibiców interesuje natomiast co znaczą zapowiedzi spadkowicza ŁKS - u i GKS Bełchatów o ewentualnej fuzji mającej doprowadzić do obniżki kosztów utrzymania. Nadziei na utrzymanie się w ekstraklasie na skutek zabiegów pozaboiskowych po raz trzeci z rzędu nie kryją w Krakowie. Zespół Jana Filipiaka, Cracovia przygląda się zmaganiom w pierwszej lidze. Niewyklucza się porozumienia z Termalicą Nieciecza po jej ewentualnym awansie. Klub z liczącej 700 mieszkańców wsi jest łakomym kąskiem do negocjacji. (mgi)

Rudnev w HSV Hamburg

artiom_rudnevSzybko i sprawnie przebiegły negocjacje pomiędzy Lechem Poznań, a HSV Hamburg w kwestii przejścia króla strzelców ekstraklasy zakończonego sezonu Artioma Rudneva. Grający od dwóch sezonów w poznańskim klubie 24 - letni  Łotysz, który trafił do Polski z ligi austriackiej zdobył 22 bramki. To wynik do jakiego od lat nie zbliżył się żaden polski zawodnik. Duże zainteresowanie swoją osobą napastnik wzbudził już w poprzednim sezonie, kiedy dał się zauważyć w rozgrywkach Ligi Europy. Szczególne wrażenie wywołał uzyskaniem hat tricka podczas meczu Lecha w Mediolanie z Juventusem. Mimo wielu ofert pozostał w polskiej lidze z obietnicą odejścia po tym sezonie. Nie wpłynął na jej zmianę brak Lecha w pucharach europejskich. Odwdzięczył się  koroną króla strzelców czym walnie przyczynił się do zajęcia czwartego miejsce w lidze po kapitalnym pościgu ligowej czołówki. Kontrakt z HSV Hamburg zawodnik podpisał na cztery sezony. Lech na transakcji zarobił 3,5 mln euro, czyli blisko 14,5 mln zł. Lech, który zagra ponownie w Lidze Europy już szuka następcy Łotysza. (dp)

Mistrzem Śląsk? Legia już nie

ligaTo najbardziej sensacyjne rozstrzygnięcie przedostatniej kolejki. Prowadząca od ośmiu kolejek warszawska Legia tuż przed końcem rozgrywek straciła fotel lidera, spadła aż na czwarte miejsce i praktycznie nie ma szans na zdobycie tytułu. Teoretycy oczywiście mogą widzieć jeszcze w legionistach ewentualnych mistrzów kraju, ale musiałby zaistnieć splot nieprawdopodobnych okoliczności, aby do tego doszło. Zdecydowanie więcej okoliczności przemawia za prawdopodobnym pozostaniem na czwartym miejscu, pod warunkiem, że Legia nie przegra u siebie z Koroną. Gdyby ta dziś pokonała Widzew, Legia, która  przegrała w Gdańsku z walczącą jeszcze o pieczęć nad własnym utrzymaniem Lechią 0:1 spadłaby na piąte miejsce. Na fotel lidera i to samodzielnie powrócił Śląsk Wrocław wygrywając przekonywująco z Jagiellonią Białystok 3:1. Tym samym okazało się, że wygrana wrocławian sprzed tygodnia z liderem wiosny lubińskim Zagłębiem 2:1 nie była przypadkowa. Tym bardziej, że Zagłębie przegrało dopiero po serii zwycięstw, a teraz rozgromiło na wyjeździe warszawską Polonię aż 4:0. Wszystkie gole zdobył pominięty przez Smudę Szymon Pawłowski. Nie zmarnował okazji chorzowski Ruch nie dając szansy Cracovii na godne pożegnanie z ligą wygrywając pod Wawelem 2:0. Traci do Śląska tylko punkt i gdyby nie zmarnowana przed tygodniem okazja w postaci remisu z ŁKS -em to na Cichej szykowanoby się za tydzień do odebrania mistrzowskiego tytułu. Chorzowianie mają teoretycznie najłatwiejszego rywala. Przyjeżdża Lechia, spokojna już o swoje utrzymanie.  Na trzecie miejsce wskoczył Lech. Męczył się mocno z Podbeskidziem, a jedynego gola tuż przed końcem strzelił z karnego Rudnev. Sukces i kropkę nad "i" w postaci upragnionego awansu do europejskich pucharów oglądało 27 tysięcy widzów. Siódme zwycięstwo w ostatnich ośmiu meczach to także wielki triumf młodego trenera Mariusza Rumaka. Kolejorz w ostatniej kolejce jedzie do Widzewa i w razie zwycięstwa może nawet awansować wyżej, a może nawet... Wielu kibiców w Poznaniu wypomina władzom klubu zbytnie przetrzymywanie w roli szkoleniowca Jose Marii Bakero pomstując na zmarnowaną szansę na mistrzostwo. No i pora na Legię. Komentować nie ma czego. W kontekście odnoszonych wyników najdziwniejszy lider ostatniej fazy sezonu w historii. Wygrał zaledwie jeden  mecz z ostatnich siedmiu, a mimo to ciągle zachowywał minimalną przewagę. Jeśli nie zdoła się przełamać i ogra go Korona to spadnie nawet na piątą lokatę. Grę w pucharach gwarantuje jej zwycięstwo w Pucharze Polski. Aby Legia mogła zostać mistrzem musi wygrać Śląsk musi przegrać w Krakowie, Ruch nie pokonać u siebie Lechii, a Lech nie wygrać z Widzewem w Łodzi.  Mecze grane są jednak zbyt często, żeby móc uwierzyć, że słaba ostatnio Legia zdemotywowana do granic zdołała się odbudować. Pozostaje jeszcze jedno pytanie kto mistrzem? W teorii najbliżej jest Ruch, ale już zmarnował punkty z ŁKS -em, więc nie daje gwarancji, że trema nie okaże się zbyt silnym rywalem. Śląsk dla spokoju musi - co jest niezwykle trudnym zadaniem - wygrać z Wisłą o co nawet przy słabszej formie w Krakowie jest zadaniem arcytrudnym. Remis w wypadku wygranej Ruchu to za mało. Brak wygranej Śląska i Ruchy przy swoim triumfie oznacza tytuł dla Lecha. Niewiarygodne, ale prawdziwe.  W tym wszystkim jest jeszcze jedna opcja, która może mieć wpływa na końcowe rezultaty. Może trochę niewiarygodna, ale wcale nie można jej wykluczyć zważywszy na wielkie zaangażowanie Lechii w mecz z Legią. Kibice Śląska mają znakomite relacje z kibicami Lechii i Wisły. Może to oznaczać ułatwione zadanie dla wrocławian w Krakowie i twardą postawę Lechii w Chorzowie. Po drugie wspomniane kluby, jak też kibice Lecha i Widzewa nie przepadają kolokwialnie mówiąc za Legią. To z kolei może całkowicie oddalić szanse Legii na poprawę lokaty nawet w wypadku wygranej z Koroną. Jak będzie pod kątem rozstrzygnięć trudno powiedzieć. Na pewno jednak emocjonująco i ciekawie. Odnotujmy natomiast, że obok Cracovii do pierwszej ligi spada ŁKS. Dodajmy - chyba. To przykład zespołu profesora Filipiaka z trzech ostatnich lat nakazuje dodać owo "chyba".

Piotr Jabłkowski

Jest kadra na Euro. Trudno o lepszą

Logo_pantone_poor_version_POLSKAW hollywodzkiej scenerii na warszawskim Podzamczu trener Franciszek Smuda ogłosił 26. osobową kadrę na zbliżające się Euro. Z tej grupy, którą czeka zgrupowanie w Austrii trzech zawodników musi odpaść. Siedmiu innych czeka w rezerwie. Dużych niespodzianek nie było, bo być nie mogło. Wpadki, jaką popełnił przed laty Paweł Janas nie powołując Tomasza Frankowskiego miejmy nadzieję długo nie będzie. Trzon pierwszej jednastki jest znany od dawna. O to kto do niej wejdzie z pozostałych graczy zależy od dyspozycji dnia i taktyki dostosowanej do konkretnego rywala. W sumie, jak w każdej w kadrze  liczy się tak naprawdę 16 - 18 graczy, reszta zdobywa doświadczenie, premiowana jest za dobrą grę w lidze, lub jest nadzieją na przyszłość i taka nobilitacja mobilizuje do dalszej pracy.  Tak w sumie należy odczytywać powołania Smudy. Tak też patrzymy na powołania trzech  młodych talentów Marcina Kamińskiego z Lecha oraz legioniotów Michała Kucharczyka i Rafała Wolskiego. Jeśli Smudzie nie zabraknie odwagi to stawiamy na Wolskiego nawet w wyjściowej jedenastce. Naszym zdaniem Wolski za dwa, trzy lata może być graczem co najmniej na poziomie Kuby Błaszczykowskiego, a i teraz ma "papiery na granie".  Z kredytu zaufania skorzystali w naszej ocenie przede wszystkim Kamil Glik i Artur Sobiech oraz bezwarunkowo Sebastian Boenisch, na którego dojście do formy Smuda liczy najbardziej. To jego ostatni element do optymalnej, jak na polskie warunki układanki. Można dyskutować, dlaczego nie ma Piecha, a jest Sobiech i tak dalej, ale są to  dyskusje  o zawodnikach praktycznie mimo wszystko drugoplanowych, którzy wcale mogą nie otrzymać szansy wyjścia na boisko. To samo się tyczy drugiego i trzeciego bramkarza. Dlatego temat Boruca czy Kuszczaka schodzi na drugi plan, tak jak wcześniej Żewłakowa - tu akurat żałujemy - i niedawno Peszki. Dobrym sygnałem ze strony Smudy w kierunku następnego trenera jest dobór młodych talentów, wszak w trzy miesiące po Euro ruszają eliminacje do Mistrzostw Świata. Można bowiem liczyć się z założeniem, że nowy selekcjoner wcale nie będzie chciał powoływać spolonizowanych w ostatnim czasie Perquisa, Polanskiego, Matuszczyka czy nawet gracza o największym potencjale Sebastiana Boenischa. Pobyt w kadrze przygotowującej się wielkiego turnieju to doświadczenie bezcenne. Swoich nadziei nie tracą także gracze rezerwowi. Cztery lata temu tak do zespołu trafił Łukasz Piszczek.  Kluczem do powodzenia takich reprezentacji jak nasza, jest optymalna postawa i brak kontuzji liderów. Bawiąc się w typowanie, jeśli nie będzie żadnych kontuzji, na podstawie dotychczasowych spotkań nasza wyjściowa jedenastka na mecz z Grecją będzie wyglądać następująco: Szczęsny - Boenisch, Wawrzyniak, Perquis, Wasilewski, Piszczek - Błaszczykowski, Dudka, Murawski, Obraniak - Lewandowski. (w wariancie bardziej ofensywnym zamiast Wawrzyniaka Wojtkowiak i za Dudkę Rybus)
Kadra na Euro 2012 (z listy ubędzie 3 zawodników):
Bramkarze: Wojciech Szczęsny, Łukasz Fabiański (obaj Arsenal Londyn), Przemysław Tytoń (PSV Eindhoven)
Obrońcy: Sebastian Boenisch (Werder Brema), Kamil Glik (Torino), Marcin Kamiński (Lech Poznań), Tomasz Jodłowiec (Polonia Warszawa), Damien Perquis (Sochaux), Łukasz Piszczek (Borussia Dortmund), Marcin Wasilewski (Anderlecht Bruksela), Jakub Wawrzyniak (Legia Warszawa), Grzegorz Wojtkowiak (Lech Poznań).
Pomocnicy: Jakub Błaszczykowski (Borussia Dortmund), Dariusz Dudka (AJ Auxerre), Kamil Grosicki (Sivasspor), Adam Matuszczyk (Fortuna Duesseldorf), Adrian Mierzejewski (Trabzonspor), Rafał Murawski (Lech Poznań), Ludovic Obraniak (Bordeaux), Eugen Polanski (Mainz), Maciej Rybus (Terek Grozny), Rafał Wolski (Legia Warszawa).
Napastnicy: Paweł Brożek (Celtic Glasgow), Michał Kucharczyk (Legia Warszawa), Robert Lewandowski (Borussia Dortmund), Artur Sobiech (Hannover 96).
Kadra rezerwowa: Grzegorz Sandomierski, Arkadiusz Głowacki, Marcin Komorowski, Ariel Borysiuk, Arkadiusz Piech, Michał Żyro, Ireneusz Jeleń.
Dariusz Przybylski

Puchar dla Legii

puchar_polskiNie było emocji w finale piłkarskiego Pucharu Polski w Kielcach. Legia Warszawa nadspodziewanie łatwo pokonała chorzowski Ruch 3:0 i po raz piętnasty w historii klubu zdobyła trofeum w "turnieju tysiąca drużyn" jak kiedyś określono te rozgrywki. Przebieg meczu, sposób jego rozstrzygnięcia zaprzeczał sytuacji z ligowej tabeli, gdzie oba zespoły znajdują się obok siebie na jej szczycie. Zgodzić się trzeba z pomeczową wypowiedzią Jakuba Wawrzyniaka, że o triumfie zespołu z Łazienkowskiej zadecydowało doświadczenie zespołu nabyte szczególnie w rozgrywkach Ligi Europejskiej. Lider tabeli, który od pięciu kolejek nie potrafi wygrać meczu ligowego, w tym spotkaniu cały czas był skoncentrowany i punktował jak rasowy bokser. Zresztą wszystkie groźne sytuacje w spotkaniu były dziełem legionistów. Chorzowianie jedynie wbiegali w pole karne, a Kuciak do prawdziwej obrony został zmuszony dopiero w szóstej, ostatniej minucie, doliczonego czasu gry. Dwa wcześniejsze niecelne uderzenia aktywnego Zieńczuka trudno uznać za zagrożenie bramki Legii. Bez wątpienia wpływ na poczynania legionistów miała szybko zdobyta bramka przez Ljuboję. Wypracował ją Jarosław Żyro, bohater spotkania. Zagrał wzdłuż bramki i w siódmej minucie mecz ułożył się po myśli trenera Skorży. Żyro sam mógł zdobyć drugą bramkę, ale kapitalnie spisał się Peskovic. W 41  minucie znowu w głównej roli wystąpił Żyro. Kapitalnie wrzucił piłkę nadbiegającemu Radovicovi i było 2:0. Po przerwie trener Fornalak nakazał Niebieskim bardziej otwartą grę co szybko, bo już w 56 minucie wykorzystał Żyro. Po dokładnym podaniu Gola uciekł trzem defensorom Ruchu i ustalił wynik meczu. O przewadze Legii świadczy fakt, że ten zespół był bliższy zdobycia kolejnych bramek, a nie ambitny, ale słabszy Ruch.  Niestety odnotować należy dwa zgrzyty kieleckiego finału. Pierwszy to słabiutka frekwencja. Drugi to odpalanie rac i petrad przez kibiców Legii przez co dobrze prowadzący zawody sędzia Siejewicz przerwał spotkanie na trzy minuty.

Maciej Skorża, Legia: - Wśród piłkarzy zapanowała wielka radość z sukcesu i obrony Pucharu Polski. Także z faktu, że w tak ważnym spotkaniu zagraliśmy w dobrym naszym stylu, na wysokim poziomie. Zawodnicy wykazali determinację i konsekwencję w realizacji planów przedmeczowych. Ułatwieniem było szybko zdobyte prowadzenie, które dodało nam spokoju i pewności na boisku. W drugiej połowie liczyliśmy, że Ruch będzie chciał poprawić rezultat, co nam stworzy szansę na zdobycie bramek.

Waldemar Fornalik, Ruch: - Presja mogła spowodować, ze moi piłkarze nie pokazali, na co ich stać. Są podłamani, nie cieszą się, bo nie ma z czego. Porażka jest wpisana w sport, dlatego nie powinno to zawodników zdołować. Będziemy musieli doprowadzić ich, po kontuzjach, do odpowiedniej dyspozycji fizycznej, a także wesprzeć psychicznie przed ważnymi spotkaniami ligowymi.

Legia Warszawa - Ruch Chorzów 3:0 (2:0)

1:0 - Ljuboja 8'

2:0 - Radović 41'

3:0 - Żyro 56'

Legia: Kuciak - Jędrzejczyk, Żewłakow (87' Wolski), Astiz, Wawrzyniak (69' Kiełbowicz) - Żyro (83' Rzeźniczak), Gol, Vrdoljak, Radović, Kucharczyk - Ljuboja.

Ruch: Pesković - Burliga, Stawarczyk, Grodzicki Szyndrowski (46' Grzyb) - Zieńczuk, Malinowski (33' Lisowski), Straka, Janoszka - Jankowski, Niedzielan (57' Abbott).

Żółte kartki: Ljuboja, Kucharczyk, Rzeźniczak, Vrdoljak (Legia) oraz Burliga (Ruch), sędziował: Hubert Siejewicz (Białystok).

(dp)

Resovia zdetronizowała Skrę!

resoviaW niedzielne popołudnie Rzeszów oszalał ze szczęścia. Po 37 latach siatkarze Resovii, jednego z najbardziej zasłużonych klubów w polskiej siatkówce znów na tronie. Pokonując hegemona ostatnich lat bełchatowską Skrę 3:0, zdobyli szósty tytuł mistrzów Polski w swojej historii. Odebranie tytułu polskiemu klubowemu dreamteamowi było niezwykle trudne. Przez siedem tłustych lat Skra broniła się skutecznie. Fakt, że w finale mistrzem zostaje zespół, który pokona rywala trzykrotnie tylko utrudniał odebranie tytułu ekipie trenera Nawrockiego. Owszem Skrze zdarzały się w poprzedniach finałach pojedyncze porażki, ale trzykrotny sukces nad Bełchatowem był ciągle poza zasięgiem. Do czasu. Od dobrych dwóch sezonów przewaga mistrzów nie była już tak miażdżąca. Głównie za sprawą coraz większych wzmocnień krajowych rywali. Składy Zaksy Kędzierzyn, GKS Jastrzębia czy właśnie Asseco Resovii były regularnie wzmacniane. W nich grają wszyscy najlepsi w kraju, ale i najlepsi z wielu najmocniejszych reprezentacji. Bezsprzecznie potwierdziły to tegoroczne rozgrywki pucharowe. Skra w finale Ligi Mistrzów, Resovia w finale CEV, a AZS Częstochowa i Politechnika Warszawa w finale Challenge Cup. Pierwszy raz od lat mistrzostwo Skry było poważnie zagrożone i stało się. Najpierw szok w Bełchatowie, gdzie Asseco wygrało dwa kolejne spotkania. W sobotę szansa na szybkie zakończenie rywalizacji. Mistrz pokazał lwi pazur i wygrał 3:1. Dyskusjom na temat niedzielnego meczu nie było końca. Porażka Resovii oznaczała powrót na decydujące starcie do Bełchatowa. W dodatku jak grom z jasnego nieba na fanów Resovii spadła informacja, że najlepszy zawodnik sezonu Gyorgy Grozer odchodzi do Lokomotivu Biełogrod. Czy starczy mu motywacji? - zastanawiali się kibice. Tymczasem był to popis jednego aktora. Grozer  wspierany przez kapitalnie grający zespół prowadzony przez trenera Andrzeja Kowala, pierwszy raz pokonał Skrę w stosunku 3:0 i halę na Podpromiu oraz tysiące kibiców w Rynku oglądających mecz na telebimie ogarnęło szaleństwo. W całej rywalizacji 3:1 dla Resovii i tytuł opuszcza Bełchatów. Gratulacje dla zwycięzców szacunek dla pokonanych. Dodatkowym zwycięzcą tego spektaklu jest z pewnością siatkówka. Dyscyplina, którą pokochały miliony Polaków.

Asseco Resovia Rzeszów - PGE Skra Bełchatów 3:0 , stan rywalizacji 3:1, Resovia mistrzem Polski sezonu 2011/12

(pj) fot.wikipedia

Strona 1 z 8