| Share |
Stojąc u progu jednego z większych sukcesów w historii klubu - pamiętamy sukcesy w PZP i Lidz Mistrzów - warszawska Legia pozbywa się tuż przed meczami pucharowymi ze Sportingiem Lizbona w Lidze Europejskiej i walką o mistrzostwo Polski dwóch kluczowych zawodników. Kilkanaście dni temu za dwa miliony euro do FC Kaiserslautern trafił Ariel Borysiuk, teraz za 2,7 mln euro do grającego w lidze rosyjskiej Tereka Grozny trafił Maciej Rybus. Komuś kto choć trochę interesuje się polskim futbolem wartości obu młodych piłkarzy dla Legii i ich wkładu w sukcesy w bieżącym sezonie przedstawiać nie trzeba. Sprzedaż najbardziej rozwojowych zawodników młodego pokolenia w takim momencie, zdradza wiele w kwestii polityki finansowej, nie sportowej klubu. Trudno przewidzieć, czy Rybus mimo jeszcze opcji gry przeciw Sportingowi w tych meczach da z siebie wszystko. Nie posądzam gracza o brak ambicji, ale to coś "z tyłu głowy" może przeszkodzić w pełnym zaangażowaniu. Wybór drużyny czeczeńskiej i kierunku wschodniego, gdzie tak naprawdę dobrze poszło tylko ogranemu Lewandowskiemu i już nieco słabiej, ale jednak, Murawskiemu oznacza jedno - zwyciężyły potrzebne klubowi pieniądze. Musiał o tym wiedzieć także sam Rybus, który przecież podjął określoną decyzję. Owszem, liga rosyjska, ukraińska stoją wyżej od naszej, ale to bardziej z powodu środków i w sumie po trzy drużyny z danego kraju. Po drugie panuje tam niepisany zwyczaj, że zawsze na plac gry pierwszy wyjdzie Brazylijczyk, choćby na jednej nodze, potem gracz z Europy Zachodniej. Doskonale też wiadomo, że Rosjanie przepłacają i kwota za Rybusa nie jest szczególnym osiągnięciem. Od dawna tam padają rekordowe, nawet dziwne kwoty transferów co oznacza, że nie kupili zawodnika automatycznie do pierwszej jedenastki. Oba działania dające klubowi około 20 milionów złotych wpisują się w widoczny w klubie kurs. Właściciele, albo nie mogą, albo już nie chcą do interesu dokładać. Wieści z ITI oraz okrętu flagowego TVN (patrz giełda) dają co nieco do myślenie. Wcale też jednak to nie znaczy, że źle liczą i, że nie mają ambicji sportowych. Ot, może rok dwa na przeczekanie kryzysu. Kwota z transferów bez wzmocnień, zdecydowany wzrost frekwencji na trybunach, może jeszcze trochę wpływów z meczu ze Sportingiem (może i dalej?) i jesień znów w pucharach - niewykluczone, że bez mistrzostwa, ale jednak - i tak dają ekonomiczną przewagę nad innymi rywalami w lidze. Nikt nie zarzuci właścicielom porzucenia klubu na pastwę losu. Brzmi to całkiem nieźle lecz trudno w to wszystko uwierzyć, że nie ma w tym drugiego dna. Dlaczego? Bo sprzedano dokładnie takich piłkarzy, których wartość rynkowa - odrzucajc pecha związanego z kontuzjami - przez najbliższe dwa lata tylko by rosła... W Lechu, Wiśle, ale także i Śląsku tego by nie zrobili. Szczególnie wtedy gdy można bić się o mistrzostwo, a zatem o co chodzi...? Maciej Rybus na zdjęciach. Fot. Adam Polak, Mateusz Kostrzewa źrodło : www.legia.com
Dariusz Przybylski
| Share |

