Friday, May 18th

Ostatnia aktualizacja01:31:59 PM GMT

Jesteś tutaj:
Reklama
first
  
last
 
 
start
stop

Szczyt dla Wisły. Śląsk - Wisła 0:1

Share

slask_wislaNiedługo musiał czekać trener Orest Lenczyk, aby ponownie do ostatniego miejsca wypełnił się stadion na Maślicach. O ile otwarcie stadionu z Lechią "usprawiedliwiało" pełne trybuny, o tyle w drugim meczu mimo tego, że rywalem był mistrz Polski, wcale nie dawało tej gwarancji. Po pierwsze dlatego, że w żadnym mieście nie udało się zwiększyć frekwencji po otwarciu stadionu , po drugie dlatego, że wrocławski obiekt jest wraz z gdańskim i nieco mniejszym w Poznaniu największym klubowym obiektem w Polsce. Z oczywistych powodów we Wrocławiu pobić wyniku z pierwszego meczu nie można było, ale fakt odnotowania kompletu po raz drugi przechodzi automatycznie do historii polskiej piłki klubowej.  To, że Wisła ostatnio dołowała w niczym nie wpływało na fakt, że to miał być  mecz kolejki i chyba był.  Gospodarze mieli pełną świadomość co oznaczałoby pokonanie wiślaków. Niemal pewne wykluczenie z walki o tytuł. Po stronie Śląska pierwszy uderzył Diaz. Ładny strzał z 16 metrów sparował Pareiko. Więcej z gry w tym okresie mieli wiślacy. Największe zagrożenie ze strony gości stwarzał wszędobylski Iliev. Jego bardzo dobrą indywidualną akcję dopiero na linii bramkowej zatrzymał po uderzeniu, pewnym chwytem Kelemen. Otwarty styl wiślaków - przecież remis nie dawał nic konkretnego  - służył widowisku.  Z daleka uderzali w Śląsku Mila i Sobota. Znajomością fachu po kontrze Genkova ponownie wykazał się w 25 minucie Kelemen. Goście sprawiali wrażenie szybszych i  zwrotniejszych, ale od 30 minuty przewagę zaczął zaznaczać Śląsk. W 34 minucie z ostrego kąta strzelał Sobota o metr od bramki gości. Trzy minuty później dwóch wiślaków na przedpolu Wisły ograł Diaz, strzelił mocno z 20 metrów, Pareiko nie zdołał opanować piłki, ale zabrakło kogoś kto dobiłby futbolówkę. Serię strzałów z dystansu kończy w 43 minucie Dudek. Bliższa gola jednak była w doliczonej minucie pierwszej części Wisła. Najpierw strzał Nuneza zablokował Pietrasiak, a po rzucie rożnym takim sam los spotkał strzał Jirsaka. Z przebiegu pierwszej połowy to jednak Wisła sprawiała wrażenie, że jest w stanie szybciej strzelić bramkę niż grający na przysłowiową szpicę Śląsk.

Początek drugiej połowy zaskoczył kompletnie wszystkich obserwatorów. W pierwszej akcji Wisły, na linii pola karnego, przy końcowej linii boiska doszło do przepychanki pomiędzy Nunezem, a Sobotą. Zawodnik Śląska chywtał bez piłki wiślaka, ten upadł nieco teatralnie, a sędzia Marcin Borski bez wahania wskazał na jedenasty metr. Pewnym egzekutorem okazał się Boguski. Kibice szybko sięgnęli pamięcią do statystyk, z których wynikało jednoznacznie, że Śląsk nie potrafił ani razu odrobić strat kiedy pierwszy przegrywał. Tymczasem trzy minuty później Sobota mógł się w pełni zrehabilitować za swój błąd, ale w idealnej sytuacji z pięciu metrów przed bramką Pareiko strzelił wysoko nad poprzeczką. Ten sam Sobota w 58 minucie z pięciu metrów po dośrodkowaniu Dudka główkował tuż przy słupku, ale bramkarz wiślaków odnotował interwencję z dopiskiem klasa światowa. Mecz nie tracił na tempie. Kilka chwil później to Kelemen w znakomity sposób obronił strzał Nuneza odbijając piłkę na róg. W 71 minucie trzeci raz w drugiej części meczu strzał z linii pięciu metrów obronił bramkarz reprezentacji Estonii. Tym razem po zbyt słabym zagraniu Genkova przewrotką  strzelał Diaz. Na kwadrans przed końcem trener Lenczyk zagrał va banque zdejmując przeziębionego Milę, a wpuszczając Voskampa. Rolę Mili poprawnie wypełniał Madej. Kilka razy doszło do kotłowaniny przed polem karnym, ale bez oczekiwanego efektu. Drugą bramkę mogła zdobyć Wisła. Na placu gry po ponad dwóch miesiącach pauzy spowodowanej kontuzją pojawił się Małecki. Po jego kontrze w doliczonym czasie gry mogło być 2:0. Strzał po ziemi Kelemen sparował w środek pola karnego, ale Ilieva ubiegł Pawelec wybijając piłkę. Mecz przyjaźni – kibice obu klubów od lat darzą się sympatią – dla gości, którzy nie wypadli z gry o mistrzostwo, ale ich strata do Śląska jest nadal duża, wynosi siedem punktów. Wygrała Wisła bo wykorzystała prezent w postaci karnego. Bardziej sprawiedliwy byłby remis. Okazję objęcia fotela lidera na koniec pierwszej rundy otwiera się przed Legią. Zapobiec może temu kielecka Korona.

Po meczu powiedzieli:

Kazimierz Moskal, Wisła: - Chciałbym pogratulować moim zawodnikom, bo dzisiaj pokazali, że są drużyną. W pierwszej połowie zagraliśmy bardzo dobry mecz, a w drugiej, gdy strzeliło się bramkę na boisku lidera tabeli, to można się było spodziewać, że mecz będzie tak wyglądał. Ogólnie było to dobre spotkanie i cieszą mnie trzy punkty, bo są dla nas bardzo ważne. Śląsk niczym nas nie zaskoczył, spodziewaliśmy się takiej gry wrocławian.

Orest Lenczyk, Śląska: - Przegraliśmy mecz, po którym mogę podziękować publiczności za wspaniały doping. W pierwszej połowie zostaliśmy nie wiem czy zdominowani przez Wisłę, ale rywale uzyskali przewagę w posiadaniu piłki i częściej stwarzali sytuacje bramkowe. Nie spodziewałem się, że ten mecz może się zakończyć porażką po rzucie karnym, tym bardziej, że w drugiej połowie to my stworzyliśmy chyba więcej sytuacji, z których można by było zdobyć bramki. Nie mogę mieć po tych sytuacjach pretensji do zawodników, że gole nie padły, bo Pareiko był dzisiaj tam gdzie trzeba. Mecz stał się nerwowy, nie wiem czy większyi wpływ miała na to stracona bramka czy prowadzenie zawodów przez sędziego. Reakcja publiczności była taka, że skłaniam się do tego, że nie był to najlepszy mecz tego pana. Gratuluję Wiśle zwycięstwa.

Śląsk Wrocław - Wisła Kraków 0:1 (0:0)

0:1 - Boguski  50' karny

Śląsk: Kelemen - Celeban, Fojut, Pietrasiak, Pawelec, Dudek, Kaźmierczak, Ćwielong (46' Madej), Mila (78' Voskamp), Sobota (88' Socha), Cristian Diaz.

Wisła: Pareiko - Lamey, Czekaj (73' Chavez), Junior Diaz, Paljić, Wilk, Nunez, Boguski (76' Małecki), Jirsak (68' Garguła), Iliev, Genkow.

Żółte kartki: Sobota, Mila (Śląsk) oraz Wilk, Jirsak, Nunez, Lamey (Wisła), sędzia: Marcin Borski (Warszawa), widzów: 42 000. (fot. slaskwroclaw.pl)

Share