Sobota, kilka minut po godzinie 20 –ej. Najpierw pojawia się napis „Pozdrowienia. Wszystko jest możliwe” a później strony internetowe Sejmu i Prezesa Rady Ministrów przestają działać. Dotyczy to także kilku innych stron z domeną gov.pl. Na Twitterze, na swoim profilu do zablokowania przyznaje się grupa Anonymus, za pośrednictwem zwrotu „tango down” używanego dla określenia wyeliminowania przeciwnika. Jeszcze grubo po północy strony były niedostępne. Tuż po awarii jak podaje rzecznik biura prasowego Sejmu, Magdalena Krzymowska strona parlamentu została wyłączona. Trwają prace nad jej uruchomieniem a dane nie zostały uszkodzone. Teraz jest już lepiej, ale olbrzymia część internautów chce sprawdzić, czy faktycznie tak się dzieje i usiłuje je otworzyć, czego z kolei nie wytrzymują z uwagi na obciążenie serwery. Sprawą zajęło się ABW i ministerstwo cyfryzacji z Michałem Bonim. Te zdarzenia stoją w sprzeczności z oświadczeniem rzecznika rządu Pawła Grasia, który twierdzi, że „problemy wzięły się z ogromnej popularności tychże stron”. Strony są już aktywne. Kilka dni temu podobne zdarzenia dotknęły stron rządowych w USA w tym FBI. Wszystko za sprawą protestu wobec dwóch projektów. Za oceanem w pierwszej kolejności miało to związek z SOPA, projektem mającym ograniczyć piractwo w sieci i ochronę praw autorskich i własności intelektualnej. Ponieważ daje on zdaniem internautów zbyt daleko idące uprawnienia czynnikom władzy, pojawiło się wiele sprzeciwów, a jednym z nich było wyłączenie na jeden dzień anglojęzycznej wersji Wikipedii. W przypadku Polski i całej Unii Europejskiej dotyczy to z kolei porozumienia ACTA, które ma zostać podpisane w dniu 26 stycznia w Tokio. Polska ma je podpisać jako członek UE, a decyzja Rady UE została podjęta w grudniu za polskiej prezydencji, co w dużej mierze tłumaczy, dlaczego zaatakowane zostały strony polskich władz państwowych. Rząd Donalda Tuska przyjął już uchwałę o udzieleniu zgody na podpisanie ACTA. ACTA (Anti-counterfeiting trade agreement), zwyczajowo nazywane – porozumieniem przeciw obrotowi podróbkami – ale wszystkimi, nie tylko w internecie, to międzynarodowy układ z udziałem Japonii, USA, Australii, Kanady, Szwajcarii, Singapuru, Nowej Zelandii, Korei Południowej, Meksyku, Maroka. Teraz ma do niego przyłączyć się Unia Europejska. Zdaniem internautów układ stanowi zbyt daleką ingerencję w swobodę w sieci i może w niedalekiej przyszłości być podstawą do cenzury w internecie. (dar) (fot.sejm.gov.pl)